Dni żałoby narodowej
Macias | kwiecień 18, 2010Minął tydzień od tragicznej katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. 96 osób, obywateli Polski, elity z parą prezydencką na czele zginęło w drodze, by w lesie katyńskim oddać hołd zamordowanym 70 lat wcześniej przez sowieckie służby NKWD polskich oficerów. Cały kraj pogrążył się w żałobie. Przyszedł czas zadumy, refleksji, myśli o przemijaniu. Kruchości życia człowieka. O tym, iż każdy wobec śmierci jest równy. Nie ma biednych, bogatych, polityków, żołnierzy, księży. Lewicy, Prawicy, PO czy PiSu. Po prostu człowiek.
Wielu w tym momencie zdało sobie sprawę, iż polityk tej czy innej frakcji jest taki sam jak Ja, Ty, On, Ona. Popełnia te same błędy, obiera w życiu drogę według niego tą najlepszą. Stawia sobie cele i stara się realizować, czasem z lepszym, a czasem gorszym skutkiem. I co by nie mówić, bo mamy do tego prawo, aby się nie zgadzać, aby mieć inne poglądy, dużą część z nich łączy jedno – patriotyzm. Postawa różnie interpretowana, różnie okazywana, jak by jednak nie wyglądała bierze się z miłości do ojczyzny, a jak to bywa w miłości potrafi być ślepa, nie zawsze sprowadzając na właściwy tor. Niejednokrotnie zakłada klapki na oczy zasłaniając prawdziwe oblicze otaczającej nas rzeczywistości, która inaczej rysuje się patrząc na nią z innej perspektywy, stojąc obok. Dlatego też tak ważnym jest potrafić panować nad emocjami. Nie wstydzić się ich okazywać, lecz tym samym uważać, by się w nich nie zatracić. Mamy przecież rozum. Instrument, który daje nam olbrzymie możliwości. To on przyniósł nam wszelkie wynalazki, dobra, które ułatwiają nasze życie każdego dnia. Ale przyniósł też wojny, zniszczenie oraz cierpienie. Ból drugiego człowieka. Dzieje się tak, gdy jedno z nich zostanie pominięte, bądź któreś zacznie przeważać do tego stopnia, iż zdominuje nasze działania. Odważę się użyć stwierdzenia – powodując patologię.
W ostatnim czasie, po tym wszystkim, co wydarzyło się w naszym życiu odniosłem wrażenie, że gro osób jak gdyby zaczęło popadać w skrajności. Choć wiele jest zdań szczerych, pełnych emocji, ale zarazem wywarzonych, to część też zaczyna się gubić. I tak np. pojawiają się głosy stawiające ś.p. Lecha Kaczyńskiego na piedestale. Pod przykrywką wielkich emocji przedstawiają tragicznie zmarłego prezydenta jako postać nieskazitelną, bezbłędną, o jedynych słusznych i właściwych poglądach. Z drugiej jednak strony dostrzegamy jak funkcjonuje czwarta władza. Jak bardzo potrafi kreować obraz polityki i jej aktorów w oczach obywateli, niemających na co dzień styczności z tą sferą życia publicznego. Ale nie o tym chciałem.
Nigdy nie ukrywałem, ani nie zamierzam ukrywać, że program realizowany przez naszego już byłego prezydenta w znacznym stopniu odbiegał od moich przekonań i spojrzenia na budowanie państwa. Przedstawiał odmienne poglądy, stąd też nie szczędziłem krytyki w jego kierunku. Ot różnica zdań. Polityka. Wiem, ze nie jestem w tej kwestii odosobniony. Teraz, kiedy jesteśmy świadkami historii, która pisze się na naszych oczach wielu zarzuca mi czy może nam hipokryzję, nie rozróżniając różnicy zdań (która była, jest i będzie) od szacunku do życia drugiego człowieka. Jego historii, determinacji, miłości do ojczyzny. Być może ślepej, ale nieujmującej głęboko zakorzenionego patriotyzmu, chęci zmiany na lepsze. Lepsze według niego, ale skąd mam mieć pewność, że gorsze niż moje czy Twoje? Lech Kaczyński, podobnie jak i inne osoby (różniące się często poglądami) lecące by uczcić pamięć poległych, by bronić prawdy, zginęli w tak ważnym dla naszego narodu miejscu.
To wydarzenie naszpikowane symboliką, przepełnione krwią, choć potrafiło zjednoczyć Polaków, w pewnym momencie niestety wyodrębniło pewną grupę, której można by odnieść wrażenie nie do końca zależy na jedności narodowej, powodując wśród nas podziały.
Sprawa pochówku – Wawel. Zaczęto kwestionować słuszność podjętej decyzji o wyborze miejsca ostatecznego spoczynku głowy państwa i jego małżonki. Pojawiły się grupy, których celem stało się torpedowanie tego pomysłu. Czyjego? Nie wiem. Pojawiają się argumenty, że „niegodzien królów”. A kim że byli Ci królowie? Czy przypadkiem nie osobami sprawującymi najwyższą władzę w państwie, z tą różnicą, że w tej sytuacji chodzi o monarchię, a w przypadku prezydenta republikę? Odnoszę wrażenie, iż dla tych osób samo słowo „król” to już przerost formy nad treścią, czy może przejaw niespełnionej fantazji z dzieciństwa o wielkości władcy mianującego się tym tytułem. Czym zatem się różnili? Czy byli nieskazitelni, nie popełniali błędów? Czy przypadkiem za ich panowania nie zdarzały się sytuacje, w których państwo Polskie doprowadzane było do ruiny?
Katedra na Wawelu, miejsce kultu religijnego. Świątynia. Część kościoła rzymsko-katolickiego. Jeżeli władze kościelne wyrażają chęć pochówku na ich terenie, a wola rodziny jest taka sama, to dlaczego jakaś grupa na portalu społecznościowym stara się zadecydować za nich, nie mając do tego moralnego prawa? Gdzie jest napisane, ze jedyna właściwą lokalizacją jest takie, a nie inne miejsce? Jeśli cofnąć by się do czasów osławionych królów zauważymy, iż kościoły były naturalnym miejscem pochówku. Tym bardziej Wawel, gdzie składano niemal „z urzędu” ciała ówczesnych władców. Jeżeli o miejscu mają decydować zasługi, to jakie one powinny być? Czy walka o prawdę zbrodni katyńskiej, tak ważnej w naszej historii, w tym przypadku choć niespodziewanej lecz WYGRANEJ to dla zbyt mało? Poświecenie większości swojego życia ojczyźnie, walce o wolność byśmy mogli żyć tu i teraz, to nic nieznaczący epizod?
A co Wy zrobiliście dla tego kraju?!
Możemy się zgadzać lub nie, zachowajmy jednak honor. Przyjmijmy decyzję. Nie stracę na tym Ja, nie stracisz na tym Ty, życie toczyć będzie się dalej. Czy w jedności, zrozumieniu i solidarności zależy od nas samych. Każdego z osobna.
Cześć ich pamięci!










